
Nowa aktualizacja Windowsa 11 znowu powoduje problemy. Użytkownicy tracą prosty sposób na czyszczenie przestrzeni dyskowej. W czasach, gdzie pamięć jest rekordowo droga to naprawdę nieśmieszny żart.
Uaktualnienie KB5074105 wydane pod koniec stycznia znane także pod numerem 26200.7705 wprowadza po cichu nową funkcję, która wymaga uprawnień administratora w celu uruchomienia ustawień pamięci w ustawieniach systemu. Wszystko byłoby dobrze, gdyby opcja działała jak powinna i nie powodowała zniknięcie niektórych folderów oraz brak możliwości dokładnego czyszczenia dysku.
Kolejna aktualizacja Windowsa 11 to i kolejne problemy. Tym razem z pamięcią
Aktualizacja KB5074105 jest w tej chwili w pełni opcjonalna, a więc nie aktualizuje się automatycznie. Z czasem – już w następny wtorek – stanie się częścią comiesięcznego cyklu wymaganych uaktualnień. Wiele osób jednak i tak zdecydowało się ją zainstalować, ponieważ paczka przynosi rozwiązanie problemu z występowaniem czarnego ekranu dla komputerów z kartami graficznymi NVIDII. Oprogramowanie naprawia też inne znane problemy.
Aktualizacja zwiększa zabezpieczenia plików na komputerze. Po otwarciu ustawień pamięci komputera – w Ustawieniach > System > Pamięć masowa – użytkownik zobaczy nowy komunikat wymagający zatwierdzenia zmian w Windowsie. Takie okno pojawia się w prostym celu – aby mieć pewność, iż dostęp do wrażliwych i systemowych plików ma tylko administrator.
Niestety, ale uaktualnienie sprawia, iż funkcja czyszczenia plików tymczasowych nie działa prawidłowo. Od razu uspokajam – rozwiązanie nie jest kompletnie zepsute. Jednak na niektórych komputerach choćby pomimo udzielenia uprawnień administratora do otwarcia ustawień pamięci masowej narzędzie nie wyświetla wszystkich dostępnych folderów.
Jeśli wybierzemy zakładkę Pliki tymczasowe, po aktualizacji nie zobaczymy plików z usługi Windows Update. Zobaczymy tam mnóstwo innych plików, np. z kosza czy stron internetowych, ale brakuje opcji wyczyszczenia pozostałości po wcześniejszych uaktualnieniach systemu operacyjnego.
Dlaczego to takie istotne? Ponieważ pliki z usługi Windows Update najczęściej zajmują mnóstwo miejsca na dysku komputera. jeżeli stosunkowo często je usuwaliśmy wartości będą sięgać kilkuset megabajtów, natomiast w przypadku rzadszego zaglądania do ustawień pliki mogą zajmować choćby kilka gigabajtów. Sam zapominam o regularnym czyszczeniu pozostałości z aktualizacji i widzę 2-3 GB plików, które zaśmiecają mi dysk.
Problem z działaniem funkcji ma być bardziej kompleksowy. Usługa nie skanuje i nie jest w stanie wyczyścić też pozostałości po sterownikach urządzeń oraz kilku innych kategorii plików. Powrót do starszej wersji systemu Windows 11 powoduje ich przywrócenie. Ograniczenie jest irytujące szczególnie dzisiaj, gdy pamięć jest droga.
Aby zaoszczędzić trochę gotówki wiele osób decyduje się na kupno mniejszych dysków – 512 GB zamiast 1 czy 2 TB. W mniejszych nośnikach każdy wolny gigabajt się liczy, więc system nie powinien ograniczać usuwania niepotrzebnych plików.

















