Z interesującym wątkiem możemy zapoznać się na forum MalwareTips. Jak czytamy, deweloper odpowiedzialny za VeraCrypt – znany każdemu program do szyfrowania dysków – wyjaśnia powód braku nowych wydań swojej aplikacji. Przyczyną okazuje się Microsoft, a dokładniej rzecz ujmując blokada konta programisty w Partner Center zarządzanym przez tę firmę. I faktycznie, gdy sprawdzimy ostatnie wydania VeraCrypt, to przy najnowszym zobaczymy datę 30 maja 2025 – czyli minął już prawie rok.
Co do zasady nie istnieje żaden obowiązek rejestracji w portalach Microsoft w celu wytwarzania systemu na systemy Windows. Są jednak wyjątki, które wydają się słuszne. Jednym z nich jest sytuacja, w której aplikacja dodaje własne sterowniki do jądra systemu. VeraCrypt, jak i wiele innych programów, korzysta z tej możliwości, aby realizować funkcje wymagające „głębszej” ingerencji w działanie systemu. Zresztą podobną praktykę stosują dostawcy wszelkiego systemu zabezpieczającego.
Zdecydowanie warto zapoznać się z treścią całego wspomnianego wątku, bo użytkownicy (co przy podobnych tematach nie jest standardem) zachowują logiczną perspektywę i nie wyciągają błędnych wniosków bez zastosowania faktów. Co więcej, choćby bot sztucznej inteligencji wygenerował sensowny wpis, w którym wskazuje, iż mało prawdopodobne, aby działanie Microsoft miało związek z wątpliwymi praktykami względem konkurencji i stanowiło próbę zwiększenia wpływu BitLocker.
Podobne problemy napotkali również twórcy WireGuard (tutaj można polecić nasz artykuł opisujący konfigurację tego VPN) i Windscribe. W tym pierwszym przypadku nowa wersja nie pojawiła się od 22 grudnia 2021 roku.
Ostatecznie problemy wszystkich wymienionych twórców systemu zostały skutecznie rozwiązane. Nie obyło się jednak bez interwencji osób z zarządu korporacji – programista VeraCrypt wyraził wdzięczność Scottowi Hanselmanowi z Microsoft. Nie bez znaczenia pozostał też rozgłos, jaki opisana sprawa wywołała w mediach społecznościowych. Jak widać, pojedyncza jednostka nie ma szczególnej sprawczości w podobnych kwestach w stosunku do tak dużych przedsiębiorstw jak Microsoft.
Z drugiej strony informacje o zmianach (obowiązkowa weryfikacja) w Windows Hardware Program były rzekomo wysyłane od października 2025 roku. jeżeli deweloperzy ominęli tę wiadomość, to nie wydaje się zasadne podejście zakładające, aby wina leżała po jakiejkolwiek innej stronie.
Warto nadmienić, iż po słynnym incydencie związanym z CrowdStrike Microsoft zaczął bardziej rygorystycznie podchodzić do spraw bezpieczeństwa w swoich produktach. Nie można wykluczyć powiązania pomiędzy sytuacją z zablokowaniem dostępu, a zmianami w politykach Microsoft.
WireGuard o fakcie wydania nowej wersji po prawie pięciu latach informuje poprzez powiadomienie przy starcie aplikacji.
Wśród osób ceniących prywatność popularne jest postrzeganie dużych korporacji informatycznych jako zagrożenie. Niestety wszystkie podobne wydarzenia będą gwałtownie skutkować zwiększeniem rozpoznawalności podobnych opinii. O ile system Windows nie może być kojarzony z dużym poszanowaniem prywatności, to nie w każdym przypadku migracja na dystrybucje systemu Linux będzie odpowiednim rozwiązaniem. Do rozważania pozostaje też dyskusyjna kwestia odpowiedzialności w tej konkretnej sytuacji – jeżeli programiści byli z wyprzedzeniem informowani o zmianach, to należało wcześniej wykonać odpowiednie kroki.
















