
Jeśli Amerykanie będą robić problemy, zhakujemy nasze F-35 – powiedział holenderski minister obrony.
Słowa, które wywołały burzę, padły podczas podcastu „Boekestijn en de Wijk” w BNR Nieuwsradio. Gijs Tuinman, omawiając potencjalne scenariusze przyszłych konfliktów dyplomatycznych i technologicznych blokad, powiedział głośno to o czym szeptało się już od pewnego czasu.
Gijs Tuinman, pełniący funkcję sekretarza stanu w holenderskim resorcie obrony, poruszył temat tabu – co zrobić z ultrazaawansowaną bronią, jeżeli jej producent lub rząd kontrolujący producenta, postanowi odciąć wsparcie?
Wiosną i latem 2025 r., po tym gdy prezydent USA Donald Trump jasno pokazał, iż sojusz z Europą praktycznie już nie istnieje, pojawiły się informacje, iż zaawansowane uzbrojenie kupowane od Stanów Zjednoczonych posiada „Kill switch”.
Miałaby to być możliwość zdalnego wyłączania samolotów, obrony przeciwlotniczej, a choćby pojedynczych pocisków czy rakiet. Wszyscy posiadacze uzbrojenia „Made in USA” poczuli się co najmniej nieswojo. Zwłaszcza ci posiadający samoloty F-35.
Od tego czasu temat przycichł, ale teraz powrócił ze zdwojoną siłą.
Według holenderskiego ministra obrony, komputerowy mózg F-35, a choćby jego elementy oparte na chmurze, można zhakować tak, iż możliwe będzie instalowanie aktualizacji i oprogramowania, które nie pochodzą od producenta, koncernu Lockheed Martin. To dosłownie tak jak jailbreak telefona.
Jeśli mimo wszystko chcesz dokonać aktualizacji, powiem coś, czego nigdy nie powinienem mówić, ale powiem to tak czy inaczej: możesz zrobić jailbreak F-35, tak samo jak iPhone’a – oświadczył Tuinman.
Złamać F-35 jak telefona
Jailbreak (z ang. ucieczka z więzienia) to w świecie technologii proces usuwania ograniczeń programowych nałożonych przez producenta urządzenia elektronicznego. Termin ten spopularyzował się głównie w kontekście iPhone’ów i iPadów firmy Apple, ale mechanizm ten (pod różnymi nazwami) dotyczy wielu zamkniętych systemów.
Producenci tacy jak Apple tworzą tzw. zamknięte ogrody (walled gardens). Oznacza to, iż jako użytkownik masz ograniczone uprawnienia: możesz instalować tylko aplikacje zatwierdzone przez firmę (z App Store), nie możesz ingerować w pliki systemowe. Identycznie sprawa ma się z F-35.
Więcej na Spider’s Web:
Bunt w chmurze obliczeniowej
Słowa Tuinmana wpisują się w szerszy kontekst geopolityczny, w którym zaufanie do Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza w perspektywie polityki administracji Donalda Trumpa, zostało wystawione na próbę.
Holenderski polityk nie zdradził szczegółów technicznych ewentualnego łamania systemów F-35, a jego wypowiedź mogła mieć charakter retoryczny. Jednak sam fakt, iż taki scenariusz jest w ogóle rozważany publicznie, świadczy o głębokim kryzysie zaufania. Operatorzy tych maszyn obawiają się sytuacji, w której Waszyngton, w ramach nacisku dyplomatycznego, mógłby wstrzymać aktualizacje oprogramowania, czyniąc najdroższe myśliwce świata bezużytecznymi.
Problem leży w architekturze systemu. F-35 jest nierozerwalnie związany z chmurą i siecią logistyczną. Pierwotny system ALIS (Autonomic Logistics Information System), w tej chwili zastępowany przez nowszy ODIN (Operational Data Integrated Network), to nie tylko narzędzie do zamawiania części zamiennych. To cyfrowy układ nerwowy myśliwca.
To przez ten system wgrywane są pakiety danych misji, zawierające wrażliwe informacje o wrogiej obronie przeciwlotniczej, i to tam trafiają dane wywiadowcze po zakończonym locie. Bez dostępu do sieci kontrolowanej przez Lockheed Martin i Pentagon, samolot traci znaczną część swoich bojowych atutów.
Izraelski wyjątek i europejska frustracja
To właśnie kwestia kontroli nad oprogramowaniem od lat dzieli użytkowników programu Joint Strike Fighter. Do tej pory jedynym państwem, któremu udało się wynegocjować swobodę działania, jest Izrael. Dzięki specjalnej umowie Tel Awiw może instalować własne, autorskie oprogramowanie na swoich F-35I Adir i operować nimi poza standardową siecią ALIS/ODIN.
Izraelczycy wywalczyli sobie również prawo do niezależnego serwisowania maszyn.
Reszta świata, w tym Holandia czy Polska, pozostaje zależna od łaski i niełaski producenta. Choć kraje takie jak Holandia wprowadziły pewne zapory ogniowe (firewalle), by chronić swoje najbardziej wrażliwe dane narodowe przed automatycznym wysyłaniem ich na amerykańskie serwery, najważniejsze procesy wciąż realizowane są pod dyktando USA.
Jailbreak systemów pokładowych byłby technicznie możliwy, w końcu każde zabezpieczenie da się obejść albo złamać (jak mówił Morfeusz w filmie Matix), ale rodzi pytania o to, czy europejscy inżynierowie byliby w stanie samodzielnie odtworzyć skomplikowane środowisko planowania misji, które w tej chwili zapewnia amerykańska chmura.
Logistyka to prawdziwy kill switch
W mediach od lat krążą teorie o istnieniu ukrytego wyłącznika, wspomnianego wcześniej kill switch, który pozwoliłby Amerykanom zdalnie unieruchomić dowolnego F-35 na świecie. Eksperci z serwisu The War Zone, którzy analizują tę kwestię, podkreślają jednak, iż taki mechanizm jest całkowicie zbędny. Rzeczywistość jest znacznie bardziej prozaiczna i brutalna. Prawdziwym wyłącznikiem jest logistyka.
Nawet jeżeli holenderscy czy inni europejscy hakerzy wojskowi zdołaliby uwolnić oprogramowanie F-35, maszyny te gwałtownie zostałyby uziemione z powodu braku części zamiennych. Łańcuch dostaw jest ściśle kontrolowany przez USA i podlega restrykcyjnym przepisom eksportowym.
Bez stałego dopływu podzespołów, których pozyskanie jest wyzwaniem choćby dla amerykańskiego lotnictwa, złamane F-35 stałyby się najdroższymi eksponatami muzealnymi na świecie.
Samowolna ingerencja w oprogramowanie myśliwca oznaczałaby natychmiastowe zerwanie gwarancji, procesy sądowe ze strony Lockheed Martin i, co najważniejsze, otwarty konflikt dyplomatyczny z Waszyngtonem. Decyzja o jailbreaku byłaby więc aktem desperacji, sygnałem, iż sojusz polityczny już de facto nie istnieje.
Mimo to, słowa holenderskiego ministra są ważnym sygnałem ostrzegawczym. Pokazują, iż w epoce cyfrowego pola walki, suwerenność militarna staje się pojęciem coraz bardziej iluzorycznym, a klucze do bezpieczeństwa Europy wciąż leżą na serwerach za oceanem.
















